Kaplica Czaszek w Czermnej to miejsce, o którym mówi się szeptem i przed którym nastolatki robią zdjęcia, zanim wejdą w środek. Barokowa świątynia wzniesiona w 1776 roku z inicjatywy miejscowego proboszcza Wacława Tomaszka jest jedynym tego typu miejscem w Polsce i jedną z kilku podobnych kaplic w Europie (w Czechach — Sedlec, we Włoszech — Rzym, w Portugalii — Évora).
Na ścianach i suficie niewielkiego wnętrza leży trzy tysiące ludzkich czaszek — ułożonych starannie, często z podpisami wskazującymi, kim były ich właściciele. Pod podłogą, w krypcie, są jeszcze dwadzieścia jeden tysięcy. Wszystkie pochodzą z ekshumacji z lat 1776–1804 — ofiary wojen śląskich, epidemii cholery, trzydziestoletniej wojny. Tomaszek, pomagając miejscowemu grabarzowi, zebrał te szczątki i stworzył z nich memento mori, które do dziś robi wrażenie.
Wizyta jest krótka — 20 do 30 minut — ale zostaje w głowie. Wchodzisz grupami po kilka osób, przewodnik opowiada historię, a potem masz chwilę w ciszy. Zakaz fotografowania w środku to nie formalność; to decyzja szanująca to, że kaplica to jednak miejsce spoczynku. Zdjęcia możesz robić z zewnątrz.
Kaplica leży w dzielnicy Czermna, dwa kilometry od centrum Kudowy. Obok — dosłownie dwieście metrów — jest Szlak Ginących Zawodów, więc te dwa miejsca robi się razem. Cała wizyta z dojazdem, parkingiem i wstępem to zwykle godzina.
Praktyczne wskazówki
- → Połącz z wizytą na Szlaku Ginących Zawodów (200 m od kaplicy) — pół dnia z sensem.
- → Omów historię z dzieckiem przed wejściem — to nie atrakcja horror, to miejsce historyczne. Dzieci 7+ są zwykle gotowe.
- → Grupy wchodzą partiami — w sezonie warto zadzwonić przed wizytą.
- → Parking bezpłatny przy kaplicy i na pobliskim placu kościelnym.
- → Krypta (dodatkowe 21 000 kości) widoczna przez okienko w podłodze.